Krótkie nogi, długi nos i związany język – to przysłowiowy rysopis kłamstwa. Zna go każdy. Bo nie ma ludzi, którzy nie kłamią. Ba, kłamstwo ma swoje muzea! Czy to oznacza, że warto kłamać?

‒ Taaaaka ryba. ‒ Tak? A ile miała centymetrów? ‒ 30. To przysłowiowy przykład kłamstwa, w którym jest dużo… prawdy. Ponoć nawet najbardziej prawdomówny człowiek kłamie dwa razy w ciągu dnia. Kłamią nawet ci, którzy twierdzą, że nie kłamią. Powód jest prosty ‒ korzyść. Umiejętność oszukiwania kształtuje się już u czteroletnich dzieci, kiedy, w myśl teorii umysłu, zaczynają rozumieć, że każdy za prawdę może uznawać coś innego. Zatem predyspozycje do kłamania rozwijamy naprawdę wcześnie. Zyskaliśmy wręcz społeczne przyzwolenie na kłamstwo – unikamy za nie odpowiedzialności i kary, a zyskujemy wybaczenie. „Przekonałem się, że kłamstwo jest absolutnie koniecznym, i że trzeba się go uczyć tak jak matematyki albo geologii. Bez tego żyć nie można”. Dla Witkacego kłamstwo było wprost tlenem. Okazuje się ono stałym elementem naszego życia i swoistym fundamentem kultury ludzkiej. Doczekaliśmy się niejednego Muzeum Kłamstwa ‒ choćby w niemieckim Kyritz, w Muzeum Narodowym Walii oraz we włoskim mieście Pistoia.

Sedno kłamstwa

‒ Wyjeżdżam do Norwegii. ‒ To znaczy, że z nami koniec? ‒ Nie, ale nie możemy być razem. Istotą komunikacji jest język. Przy jego użyciu opisujemy świat. I jakże często w tych opisach kłamiemy. Kłamać to mówić treść niezgodną z własnymi myślami i przekonaniami albo wręcz nie mówić jej w ogóle, czyli zatajać prawdę. I tak powstaje ekspansywny i duszący sekret. Kłamstwo staje się osobistą interpretacją świata, pod warunkiem że robimy to celowo.

Funkcjonalnie takie kłamstwa można podzielić na dobre i złe, tj. mogące ocalić albo skrzywdzić. Dobre kłamstwa to tzw. kłamstwa prospołeczne i choć jest w nich manipulacja, mają długoterminowo służyć dobru okłamywanego, np. wtedy, gdy nie mówimy dziecku o problemach finansowych. Kłamstwa złe to takie, które mają na celu wyłącznie interes kłamiącego. Te są często cyniczne, wyrachowane, bezczelne i bolesne. Czasem kłamiemy instynktownie, odruchowo, bez zastanowienia, a bywa, że kłamstwo jest starannie dopracowane. Granicami dla prawdomówności jest nasza psychika. Popełniając kłamstwo, automatycznie piszemy kolejne i kolejne… Kaskadowość jest podstawową cechą kłamania, zarówno gdy kłamstwo tworzymy, jak i wtedy, gdy zostaje zdemaskowane.

Od tej reguły jest jeden wyjątek – pamięć autobiograficzna, czyli pamięć zdarzeń życia. Bywa, że tę samą historię za każdym razem opisujemy nieco inaczej. Aparat poznawczy człowieka jest na tyle wadliwy, że fałszuje postrzeganie świata i poprzez zmianę jego opisu zniekształca go. Poza tym w kłamaniu jesteśmy rewelacyjni.

Specjalista kłamczuch

Palcem na czole napisz wielką literę „d”. W którą stronę ma skierowany brzuszek? Jeśli w lewo, tj. poprawnie dla odczytu przez osobę, która znajdowałaby się naprzeciw ciebie, to należysz do grupy osób o wysokim poziomie zdolności kontroli własnych zachowań i prawdopodobnie… potrafisz dobrze kłamać. Tak sugeruje test kłamcy, tzw. Test D. Statystycznie największej liczby kłamstw dopuszczają się mieszkanki dużych miast z wysokim wykształceniem. Ale rzeczywistość pokazuje, że mężczyźni również są w tym świetni. Niemiecki filozof Friedrich Nietzsche stwierdził, że „kłamstwo wymaga wynalazczości, udawania i pamięci”. Spokojnie stać na to obie płcie. Inny niemiecki filozof Dietrich von Hildebrand wyróżnił trzy główne typy kłamców. Kłamca przebiegły to ktoś, kto perfidnie oszukuje, by osiągnąć swój cel. Drugim typem jest człowiek fałszywy – osoba, której historia życia jest całkowicie zmyślona. Trzeci typ to autokłamca, który okłamuje samego siebie. Zatem zacznijmy od tego typu.

Samookłamywanie

Jesteśmy wyjątkowi, wspaniali i niezastąpieni. Postępujemy lojalnie, uczciwie i zawsze gramy fair. Nie krzywdzimy, nie jesteśmy samolubni, a i egocentryzm jest nam obcy. To najpopularniejsze iluzje na swój temat. Kłamstwo autoprezentacyjne nie opuszcza nas na krok. Budujemy taką wizję świata, w której czujemy się bezpiecznie i komfortowo. Światło prawdy przepuszczamy przez swój pryzmat, tworząc idealne złudzenia. Tym samym trafniej oceniamy innych, a dla siebie samych jesteśmy podróbką rzeczywistości. Jedyne usprawiedliwienie jest takie, że najczęściej czynimy to bezwiednie i automatyczne, bo chcemy wypaść lepiej, niż mogłoby nas ocenić otoczenie. Aktor Dustin Hoffman do kłamstwa przyznaje się otwarcie, wyjaśniając, że gdy mówi prawdę, wydaje się sobie nieciekawy. Kłamstwo staje się większą wartością niż prawda. Dla naszego „ja” to normalne, bo „ja” jest interesowne. A do tego powiedzenie „kłamstwo powtórzone trzy razy staje się prawdą” jest… czystą prawdą. Wierzenie we własne kłamstwa jest efektem błędu monitorowania źródła informacji. Silniej pamiętamy treść niż źródło informacji, tym samym „zapominając”, że okłamaliśmy samych siebie.

Kłamliwy mózg

W momencie mówienia prawdy w mózgu wysoce aktywny jest głównie obszar mowy. Gdy coś kombinujemy, uaktywniają się natychmiast decyzyjne obszary kory przedczołowej związane z kojarzeniem faktów i zdarzeń, z pamięcią roboczą, myśleniem abstrakcyjnym oraz planowaniem i przewidywaniem konsekwencji. Ośrodki te są aktywne jednak tylko w momencie, gdy udajemy zainteresowanie rozmową, w praktyce ‒ przytakując: „wiem, o co chodzi; tak, tak – jasne, rozumiem”. Natomiast gdy udajemy, że nie rozumiemy, o czym mowa, uaktywnia się jeszcze przednia część zakrętu obręczy. To element układu limbicznego związany z autonomiczną odpowiedzią emocjonalną, którego efekt działania przejawia się w naszym zachowaniu. Dlatego też ukrywanie prawdy jest trudniejsze od fałszywego przytakiwania.

Przedczołowa kora mózgowa połączona jest także z innym elementem układu limbicznego – z jądrem migdałowatym. Im słabsze są te połączenia, tym mniejsze wyrzuty sumienia i większa umiejętność kłamania. Niezależnie jednak od rodzaju kłamstwa aktywny jest jeszcze jeden obszar kory mózgu – wyższa kora czuciowa płata ciemieniowego, która odpowiada za złożoną analizę i kojarzenie bodźców ruchowych i wzrokowych. To ona ostatecznie scala bodźce w całościowe wrażenia.

Rachunek (nie)prawdy

Cena kłamstwa może być naprawdę wysoka, ale czy bywa ono bezcenne? To chyba kwestia osobistego dylematu moralnego kory przedczołowej. Przyjęcie prawdy daje szansę na refleksję i krytyczne spojrzenie, co prowadzi do podejmowania rzeczywiście racjonalnych i korzystnych decyzji, adekwatnych do realnych potrzeb i możliwości. Naprawdę.

 

Tekst stworzony dla portalu hellozdrowie.pl /opublikowany: wtorek, 31 stycznia 2017/

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>