Głupia rzecz, miłość. Poznajesz, kochasz, cierpisz. Potem jesteś znudzony albo zdradzony — tak Bolesław Prus podsumował miłość. Raczej się nie pomylił. Miłość to niebezpieczna gra.

- Kochanie, o co chodzi? – O nic, odpowiada nasze kochanie. I wtedy się zaczyna, bo to „nic”, może znaczyć wszystko. Współczesne społeczeństwo, na tle minionych czasów, jest dość specyficzne a na pewno wysoko stechnologizowane. Mimo tego komunikacja między ludźmi jest nadal bardzo biologiczna. Odbywa się na dwóch poziomach – ewolucyjnym i mentalnym. Dokładnie po takich poziomach stąpa się także w miłości, jednak prawa tutaj rządzące, są zgoła odmienne.

Poziom podstawowy

Wilgoć i brud wysycają ekran. Ella — żona właściciela barki przewożącej węgiel między Glasgow a Edynburgiem — pracuje od rana do nocy. Zmęczona, karmi i opiera męża, opiekuje się również ich synem. Taka jest postać grana przez Tildę Swinton w filmie Młody Adam. Ella pewnego dnia poznaje Joego (Ewan McGregor). Joe to rasowy tułacz, buntownik z wyboru, uwielbiany przez kobiety. Te piękne w szczególności. Jednak Joe przyłącza się. Zamieszkuje na barce i od tego momentu wszystko się zmienia… iskrzy, choć jeszcze bardzo niepozornie.

Historia zna wielu takich, którzy próbowali stanąć okoniem i oprzeć się zakochaniu. Ale tutaj ciało i umysł są bezwzględne. Dokonania ewolucyjne wbudowały w nasze mózgi pewne określone skrypty, na które wpływ mamy naprawdę znikomy. Zakochanie to nie tylko mowa ciała i mruganie oczami. Zakochanie jest chemicznym romansem. I jeśli chcielibyśmy się oprzeć biologii, jedynym rozwiązaniem byłaby ucieczka… być może dopiero potem do głosu doszedłby rozsądek z pytaniem: po co? Ale to też niekoniecznie.

Oczywiście, zakochanie nie jest takie klarowne i możliwe do opisu w kilku zdaniach. Tak naprawdę ewolucji wcale nie chodzi o zakochanie, a o rozmnażanie, któremu zakochanie może jedynie pomóc. Ale też nie musi, bo ewolucja wykorzystuje swoje czarne sztuczki, jak… pożądanie. Na początku nowej ekscytującej relacji trudno przewidzieć, jakie będą jej owoce – czy to będzie baśniowe zakochanie, czy filmowe pożądanie. Intymność Elli i Joego rozwija się nieśmiało i stopniowo, ale w efekcie zawstydza niejednego widza swoją wilgotną intensywnością. (I robi to zdecydowanie bardziej, niż słynne 50 Twarzy Greya). Być może ta najbardziej namacalna płaszczyzna miała kluczowe znaczenie w  ich relacji. Tego się nie dowiemy. Niezaprzeczalnym faktem jest, że matka natura trochę nami steruje. A czasem i bardziej.  Pocieszenie jest takie, że nie musi nam to bardzo przeszkadzać. Wszak jedno i drugie – zakochanie i pożądanie — prowadzi… do uwielbionego orgazmu i to jest fantastyczny plus, bo seks odmładza mózg. A wszystko to, co między nami, wisi w powietrzu.

Jednak zakochanie to nie tylko cielesność a raczej – przede wszystkim — to coś zupełnie innego! To zaczątek przygody. Jeśli się uda, będzie trwała latami. To miłość, taka na długo. Niezależnie od etapu rozwoju naszego uczucia warto sięgać tam, gdzie wzrok nie sięga – do umysłu.

Poziom zaawansowany

Na drugiej stronie miłosnego medalu maluje się aspekt psychologiczny, bowiem miłosna relacja ma charakter wysoce osobowy. I tutaj nasz wpływ na kształt związku jest nieco większy. Rozwój takiej relacji polega na jej intensyfikacji, czyli potraktowaniu indywidualnych cech partnera za te najważniejsze dla nas. To właśnie — wyjątkowość osobowości partnera — wnosi jakość w nasze relacje, a nie dodanie kolejnych nazwisk do grona znajomych. Dopiero przy takim założeniu stają się możliwe wyjątkowe stosunki międzyludzkie. Niklas Luhmann, niemiecki socjolog, nazywa je interpretacjami. Dla nas znaczy to tyle, co możliwość stworzenia związku głębokiego. A to bardzo dużo! Tutaj zaczyna się luhmannowska rola miłości, jako medium.

Miłość jako medium nie jest uczuciem, lecz kodem komunikacji, zgodnie z regułami którego ludzie uczucia wyrażają, kształtują, symulują, zakładają u innych… i liczą się z konsekwencjami, jakie mieć będzie urzeczywistnienie określonego komunikatu — N. Luhmann.

Poziom mistrz

Takie ujęcie miłości, jako jednej z form komunikacji ma umożliwić rozumienie partnerów. Wzajemna znajomość pozwala partnerom stanąć bliżej prawdy dotyczącej swoich światów osobistych. Mogą przypuszczać swoje poglądy, działania i intencje. Wtedy dają sobie szanse, by dowiedzieć się, co jest dla drugiej połówki najbliższe i co tworzy jego niepowtarzalność. Pozwala to mieć nadzieję na zrozumienie wzajemnych potrzeb i określenie horyzontu swobody w związku. Może uchronić, przed przedwczesnym rozstaniem, ucieczką lub… zdradą. Choć na zdradę są biologiczne wytłumaczenia zawsze jest ona oznaką niezaspokojonych potrzeb w związku. Dlatego trzeba ze sobą rozmawiać. Brzmi banalnie prawda? Ale to wyższa szkoła jazdy. Do tego przyda się garść porozumiewawczych wskazówek No to teraz do rozmawiania! Wędrujmy w związku od zmysłu do umysłu i z powrotem.

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>